Mountain of Hell to zawody kolarstwa zjazdowego w Les 2 Alpes we Francji. To właśnie tam setki zawodników spotykają się na szczycie oblodzonego klifu, mając jedno proste zadanie: jak najszybciej dotrzeć do mety! To nie jest jednak klasyczny downhill z pojedynczymi przejazdami. Finał odbywa się jako masowy start – setki zawodników ruszają jednocześnie z lodowca, a pozycja z kwalifikacji decyduje o miejscu na starcie. Tym razem miało miejsce spektakularne zderzenie, które wywróciło na plecki naprawdę wielu uczestników.
Mountain of Hell – ciekawe fakty
| Fakt | Dane |
|---|---|
| Największe zderzenie | W 2019 r. pojedynczy upadek na oblodzonym fragmencie lodowca uruchomił efekt domina, w który wpadły dziesiątki zawodników. Relacje z miejsca opisywały zdarzenie jako jeden z największych pile-upów w historii zawodów. |
| Prędkość zawodników | 127 km/h – taką prędkość zanotował radar policyjny u Tima Bratschiego podczas finału w 2018 r. Na tym samym odcinku zawodnicy rozpędzali się znacznie powyżej 100 km/h. |
| Ilu wystartowało? | Około 1000. Jubileuszowa, 20. edycja została powiększona względem wcześniejszego limitu około 700 zawodników. To właśnie wtedy doszło do słynnej masowej kraksy na lodowcu. |
| Prawdziwy speedrun | Maxime Ciriego wystartował z końca stawki po problemie mechanicznym w kwalifikacjach, a następnie wyprzedził 961 zawodników i ukończył finał na 39. miejscu. |
| Prawdziwy kozak | W 2013 r. Dan Atherton doznał zwichnięcia barku podczas zjazdu, sam nastawił go na trasie i mimo urazu kontynuował wyścig, kończąc go na 3. miejscu. |
| Bez pośpiechu | Laurent Rakotomalala potrzebował około 2 godzin i 10 minut na pokonanie trasy. Dla porównania zwycięzca Kilian Bron ukończył ten sam finał w 29 min 34 s. |
| Najlepszy czas zwycięzcy ze współczesnych edycji | Kilian Bron przejechał finał 2023 w 22 min 42,21 s. Trasa miała około 25 km długości i około 2500 m różnicy wysokości. |
| Skalaimprezy | W 2025 r. na cały weekend zgłoszono 1271 zawodników reprezentujących 21 narodowości. W 2026 r. organizator zgłosił 1073 uczestników. |
Mimo że niektóre upadki wyglądają naprawdę groźnie, okazuje się, że nikomu nic poważnego się nie stało. Większość zawodników, zaraz po upadku na głowę, wsiadła na swoje pokrzywione rowery, zadzwoniła dzwonkiem i pojechała dalej. Szacunek dla tego, który dojechał pierwszy.












PAMIĘTAJ!
Jeżeli zgłoszą się do nas organy ścigania w związku z Twoim rasistowskim pieprzeniem w sekcji komentarzy - będziemy mieli obowiązek udostępnić wszystkie zgromadzone dane informatyczneKorzystaj z wolności słowa z głową, okay?