Uderzenie pierwszego samolotu w wieże WTC

Pierwszy samolot, który został porwany przez terrorystów, to Boeing 767. Jego lot obejmował start na lotnisku w Bostonie, aż do lądowania w Los Angeles. Przygotowania do zamachu polegały na odbyciu kilku lotów dużymi samolotami pasażerskimi pod okiem doświadczonych pilotów, obserwacja ich procedur i zachowania. Zamachowcy licencje pilotów zrobili specjalnie na tą okazje.

Na pokładzie samolotu znajdowały się 92 osoby – wśród nich było 11 członków załogi oraz 5 terrorystów. Całą grupą porywaczy dowodził Muhammad Ata – wybrany bezpośrednio przez szefa Al-Kaidy: Osama Bin Ladena. Nie bez powodu mówi się o „świecie przed 11 września„. To od tego momentu, diametralnej zmianie uległo m.in. podejście do procedur na lotniskach. Przed tą datą, porwanie samolotu było niebywale proste. Niedługo po starcie maszyny, zamachowcy po prostu wstali i weszli przez otwarte drzwi, wprost do kokpitu samolotu, terroryzując pilotów. Obecnie bezpieczeństwo lotu związane z drzwiami, posiada szereg osobnych procedur.

Zaraz po sterroryzowaniu załogi, miało miejsce nieprawdopodobne wydarzenie. Sterujący samolotem zamachowiec, wcisnął omyłkowo nieodpowiedni guzik, skutkiem czego było włączenie radiokomunikacji z kontrolą ruchu lotniczego. Nieświadomi nasłuchiwania terroryści, rozmawiając swobodnie z pilotami w kabinie, szybko puścili w eter swoją obecność w samolocie, co zdradziło ich zamiary.

W niczym to jednak nie pomogło. O godzinie 08.46 Boeing 767 uderza w Wieżę Północną WTC. W mgnieniu oka, giną wszystkie osoby obecne na pokładzie. Ludzie uwięzieni na kondygnacjach ponad miejscem uderzenia, starają się za wszelką cenę opuścić budynek. Poważnie – za wszelką cenę! Często postawieni przed wyborem: udusić się gryzącym dymem lub wyskoczyć, ci wybierają tą drugą opcję. Skaczą – ponad 100 pięter w dół. Konieczność podjęcia decyzji o takim skoku, to piekło za życia. Większość z tych ludzi nie zdążyła jeszcze dopić porannej kawy – w końcu nie ma jeszcze 09.00.

  WIĘCEJ materiałów o WTC

https://brutalne.pl/etykietki/wtc/



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

1 komentarz